U cioci na imieninach

Kiedy jesteśmy na diecie największy problem  sprawiają  (przynajmniej mnie) spotkania  towarzyskie, na których coś się ustawicznie je. Nie cierpię chodzić na imprezki podczas akcji „zaciskania paska” i to nie z powodu jedzenia, które kusi pachnąc jak jasna cholera, ale z powodu ludzi, którzy non stop namawiają do zapychania ust czymkolwiek, byle dużo gabarytowo. Generalnie mam na to gotowy zestaw odpowiedzi:

Dziękuję, zjem później (choć wiadomo, że owo „później” nie nastąpi).
Na razie dziękuję.
Dziękuję, jeszcze chwilkę poczekam.

Niestety, ludzie są tak namolni, że nie spoczną póki nie nawalą ci na talerz żarcia w ilości przekraczającej pojemność małego koryta. I co wtedy robić? Dziobać przez cały wieczór i zostawić rozgrzebane czy od razu walnąć michą w dręczyciela i mieć z głowy imprezkę i wszystkie inne do końca życia, bo Cię już nikt więcej na żadną nie zaprosi? ;)

Iweta

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>